Lubię wyzwania

zaś ten notes to jedno wielkie wyzwanie było.

Został zrobiony na zamówienie, więc było wiadomo, że ma spełnić bardzo konkretne oczekiwania i odpowiedzieć na specyficzne potrzeby.

Po pierwsze – Właścicielka miała jasną wizję, jakiego powinnam użyć papieru. Papier okazał się istotnie bardzo piękny, kredowany i gładki, ale cięło się go że niech Pan Bóg broni – wszystko jeździło, aż się bałam, czy ręczne docinanie nie sprawi, że format zrobi się miniaturowy. Jednak całe szczęście tnąc ruchami lżejszymi niż piórko i poprawiając tu i ówdzie papierem ściernym doszłam do znośnego bloku. Uff.

Po drugie miało się w notesie pojawić siedem zakładek. Udało mi się zmieścić pięć (co widać na zdjęciach), albowiem więcej w tej grubości notesie wyglądałoby niechlujnie i moim zdaniem nie byłoby stabilnie umocowane – chociaż je przeszyłam i przekleiłam i w ogóle. No, ale ciekawie to wyszło na pewno.

No i po trzecie – wzór miał być taki, jak w notesie prezentowanym w  notce „Corona civica”, czyli z dębowych liści, co zajęło… trochę, no. Ale efekt jest moim zdaniem bardzo przyjemny.

W ogóle cały notes jest bardzo przyjemny, chociaż jednak dosyć ciężki (130 kartek takiego kredowego papieru trochę sobie waży), i mam nadzieję, że będzie pomagał w natchnieniu i dobrze służył miłej Właścicielce.

Czy feniks robi ćwir?

Ta myśl prześladowała mnie wczoraj, kiedy dziubałam sobie w fimo z przyjemnością. Nie doszłam niestety do żadnych spójnych i jednoznacznych wniosków, ale za to zrobiłam nieco przedmiotów do wykończenia notesów, i kilka na zapas nawet.

To znaczy zaczęłam od notesu, który mnie od dawna już ciągnął, czyli takiego z hobbickimi drzwiami. Pomalowanymi ślicznie na zielono i tylko czekającymi na jakiegoś wandala Gandalfa (Wandalfa? :D), żeby wydrapał na nich znak laską. A potem wspomniałam na feniksy (to z powodu odrodzenia Gandalfa) i już samo poszło, w stronę feniksa Fawkesa, z mieczem Godryka Gryffindora. Trzeci zaś notes jest trochę normalniejszy, ale o nim opowiem osobno, bo zrobiłam z nim coś kontrowersyjnego, ale wydaje mi się, że ciekawego.

WP_20160321_11_27_47_Pro

Potem (nie bez przygód, bo po drodze nieuważni, a następnie skruszeni, domownicy zrzucili mi ze stołu kafelek z niewypieczonymi figurkami i musiałam dokonywać daleko posuniętych napraw) dorobiłam więcej ptactwa:

WP_20160321_11_28_45_Pro WP_20160321_11_28_55_Pro

A na koniec zostało mi odrobinkę fimo, więc zrobiłam małą – może czterocentymetrową – przypineczkę. A może przyklejankę na mój telefon. Jeszcze nie jestem pewna, ale mi się podoba:

WP_20160321_11_29_07_Pro