Z koniczynką

Chyba nie ma koloru bardziej optymistycznego, niż zielony. Nawet głębokie, ciemne zielenie. No, może nie wszystkie oliwkowe i khaki. Ale z całą pewnością świeże i jasne zielenie aż buzują od optymizmu, nadziei, wiosny i takich rzeczy.

Bardzo lubię wszelkie zielenie. I chętnie robię zielone notesy. A ten zaczął jako – notes Ogólnie Optymistyczny, a skończył jako Optymistyczny Prezent. Personalizacja prezentu odbyła się tym razem na specjalnie dorobionym etui oklejonym płótnem i podpisanym złotym atramentem (moje pierwsze nieśmiałe próby z kaligrafią!!!).

Sam notes jest, oprócz zielonego płótna, oprawiony w mój papier klajstrowy – chyba najładniejszy z arkusików z zeszłego lata (czy to znaczy, że pora na tegoroczne papiery klajstrowe? 🙂 ).

Ma okienko – a w okienku namalowaną koniczynkę, bo trudno o coś równie optymistycznego, niż koniczynka. W koniczynki też zostały ręcznie obrysowane wyklejki.

Wyszedł taki notes – uważam, że całkiem sympatyczny:

Wszędzie pies!

Bardzo lubię entuzjastów, i lubię coś dla nich robić. Wśród nich zaś entuzjaści zwierząt zajmują miejsce poczesne. No trzeba być naprawdę przejętym, żeby zamówić dwa notesy oraz obrazek ze swoim psem! Nic więc dziwnego, że zabrałam się do roboty z równym przejęciem i zadowoleniem.

Obrazek poszedł na pierwszy ogień, choćby po to, żeby lepiej przestudiować Obiekt 🙂 Czarujące spojrzenie, wdzięczna poza – no, te rzeczy 🙂

Następnie zarysowałam kolejne kartki studiami na temat, żeby w końcu przenieść najlepsze rysunki na folię do złocenia.

Same notesy miały mieć kolorowe kartki, ale przyznam, że jak tylko usłyszałam „kolorowe” to zaraz stwierdziłam, że może to dotyczyć tak w ogóle całości. Tym bardziej, że mam naprawdę bardzo piękne płótno introligatorskie w żywych kolorach, które mi świetnie pasowały do tych kolorowych kartek. I tak jeden notes ma ogólnie tonację zieloną, a drugi – płomienistą 🙂 Wyklejki do tego doszły mojego projektu – w kuleczki oraz w mniszki – i oto efekt końcowy całości jest taki:

Wybryk i wierzgnięcie

Zestawienie kolorów: niebieskiego, zielonego i pomarańczowego ma swoje zastosowania, i owszem, ma, ale w notesie? Ryzykowne! Wybryk! Wierzgnięcie! Tym bardziej, że pomarańczowy jest w nim papier. I zakładka, i kapitałki, ale jednak przede wszystkim papier.

Jak coś dopasować do pomarańczowego papieru? No na przykład tak.

Papier pochodzi ze wspominanych już paczek-niespodzianek z hurtowni i ma fajny odcień, nie żarówiasty, a żywy, i na tyle jasny, że powinno się po nim dobrze pisać i rysować. A okładka, oprócz pięknej zielono-złotej okleiny, ma też arkusik najpiękniejszego z moich klajstrowych papierów. One mają, zwłaszcza po wypolerowaniu woskiem, fantastyczną fakturę i przepiękne ziarno w jaśniejszych miejscach. Muszę sobie zrobić jeszcze trochę klajstrowych papierów, ale to może jak przyjdzie wiosna i będzie można suszyć je na polu. Ach, już się na to cieszę.