Srebrny z brzeżkiem

Drobna rzecz, a cieszy – malutki notes, bo została mi obcięta część zszytego bloku, ale nawet taki mniejszy niż a6 może mieć swój wdzięk.

Okładkę ma srebrną po prostu, ale potem tak mi coś wierzgnęło w sercu i stwierdziłam, że muszę koniecznie, ale to koniecznie, wypróbować, co będzie, jak oberżnę jedną krawędź i na to miejsce przykleję papier taki sam, jak na wyklejce.

Nie przewidziałam tylko tego, że na wyklejki zużyłam ostatni kawałek pięknego papieru Pepin w żółto-srebrny wzór i w zamian musiałam użyć podobnego, całe szczęście w identycznej kolorystyce, choć nie z tym samym wzorem.

Podoba mi się! Kleiłam starannie i nic mu nie powinno dolegać, ale będę go jeszcze, drania, obserwowała, żeby się upewnić, że taki niesforny zabieg nie zaszkodził mu na konstrukcję. Ale już teraz wygląda fajnie.

Najpierw zdjęcia sprzed oberżnięcia (rym! rym!):

A następnie po 🙂 :

Rybek wielkie mnóstwo

I znowu przerabiałam stary notes. Problem z nim był taki, że barwienie brzegów okazało się dla akurat tego notesu Zupełnie Nieodpowiednie, więc wyprułam go z okładki, przycięłam i oprawiłam na nowo.

Tym razem wykorzystałam jako wyklejkę mój własny papier klajstrowy w rybki, a na okładkę – papier Pepin, także w rybki (i koralowce). Żeby nie było tak z zakładkami i z zakładkami, dla odmiany zrobiłam wersję wiązaną na wstążeczki (bardzo to lubię). Z dodatkiem grzbietu (kawałeczek tapety z łowów w markecie budowlanym) w piękny wzór zrobił się z tego przyjemny, morski notes, jak tęsknota za latem normalnie.