Ślimaczku /Wspinaj się na górę Fuji /Ale powoli, powoli!

Bardzo lubię to haiku. Bardzo. Chociaż, jako że jestem posiadaczką ogrodu, moje uczucia do ślimaków są mocno powściągliwe. No, mało entuzjastyczne. No, może tak trochę je wyrzucam za furtkę. Ślimaki, nie uczucia. No nie, nie, nie, nie kochamy się ze ślimakami. Lecz kochamy się z haiku.

Niemniej jednak te w skorupkach, ślimaki, nie haiku, są do zniesienia, a poza tym są bardzo interesująco skomplikowanymi stworzeniami w sensie plastycznym, i zapragnęłam sobie takiego umieścić na notesie.

Notes jest w kratkę, ze zrecyklingowanego brulionu. Wycięłam z niego dwa zbliżone do kwadratu notesy i to jest właśnie pierwszy z nich, nieco większy. Ma, jak sądzę, ze czterdzieści kartek może.

Nie ma za to zakładki, bo uznałam, że skoro już zdecydowałam się na podstępnego ślimaka, to należy go, notes, nie ślimaka, zawiązać dla bezpieczeństwa wstążkami, żeby ślimaki nie nalazły do środka i nie zajęły miejsca przeznaczonego na Poważne Notatki. No więc są satynowe, pomarańczowe wstążki do wiązania. W środku piękna wyklejka, nie ślimaki.

Okładka jest twarda, obciągnięta pomalowanym ręcznie akrylami płótnem. Jak widać, smugi nadal rządzą, tylko tym razem zestawiłam je  nieco śmielej 🙂 No i oczywiście ślimak – wyzłocony na gorąco folią. Mam wrażenie, że coraz lepiej mi te złocenia wychodzą.

No i tak powstał cały notesik – pewnie pasuje najlepiej do powolnych i spokojnych refleksji.

Albo ewentualnie do nieopanowanego wyżerania sałaty i astrów, kto wie.

Na kokardkę

Ten notes jest trochę inny, bo zawiązuje się go na wstążkę. Wstążka ma srebrny kolor i pasuje do zakładki, okładka jest w oprawiona w bordowy papier od Prawdziwego Introligatora (nieustająco dziękuję!), zaś kapitałki są kompletnie od czapy i nie wiem, co mnie podkusiło, żeby zrobić akurat takie.

Uszyty jest z białego papieru o gramaturze bloku technicznego, osobiście bardzo taką lubię.

I też jest jednym z nieozdobionych notesów inspirowanych przez naszych gości (pisałam o tym dwa wpisy temu) – może kiedyś jeszcze coś na tej okładce wyląduje, ale… wcale niekoniecznie. Widać zatem, że jest to notes będący owocem impulsów i decyzji podejmowanych z przeróżnych powodów!

Ale całość wydaje mi się ładna, a jego impulsywna proweniencja każe podejrzewać, że nada się na jakąś emocjonującą zawartość.