Rozpuszczając macki

No dobrze, być może Pyrkon jasno pokazał mi, że specjalizacja w notesach konkretnie jest drogą właściwą. Nie byłabym jednak sobą, gdyby mnie nie wabiło na manowce i dlatego przez ostatnie tygodnie na zmianę pilnie szyję bloczki do notesów, zamawiam papiery, szukam kontaktów i w ogóle – i rysuję pierwszy w życiu komiks, i troszkę na boku tłumaczę… No nie można tak całe życie się specjalizować!

Bez zdjęć, bo szycie składek chyba nie jest aż tak fascynującym procesem. Chyba że jest, ale ja już się tak przyzwyczaiłam, że robię to raz-dwa i nie wywołuje to już we mnie burzliwych emocji. Za to – niezmienną satysfakcję i owszem. Naprawdę nie sądzę, żeby istniało coś wspanialszego dla mnie od robienia rzeczy własnymi rękami.

 

2 myśli w temacie “Rozpuszczając macki”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.