Daleko stąd – ciąg dalszy :)

Te trzy obrazki, o których niedawno pisałam? Pojawił się kolejny. Ten z drzwiczkami w drzewie, ale trochę większy i nieco bardziej skomplikowany, sprawił mi dodatkową przyjemność wyzwaniem w postaci markowanej rameczki. Obrazek ma być przyklejony, nie powieszony, więc musiał pozostać lekki. Zamiast rameczki wycięłam zatem wąską obwódkę ze sztywnego, złotego kartonu, tnąc na tacce o kratkowanej powierzchni, żeby temu złotemu dodać nieco faktury.

Takie to coś powstało i już może służyć jako codzienny, drobny element koniecznego eskapizmu.

Daleko, daleko stąd!

Czytanie może być przyczyną wielu groźnych przypadłości, a najbardziej oczywiście groźna pomiędzy tymi przypadłościami jest (przynajmniej dla tyranów i osób pozbawionych wyobraźni) możliwość popadnięcia w eskapizm.

Nie kto inny, a słusznie wielbiony, szanowany, a przez niektórych nawet posądzany o świętość, J. R. R. Tolkien, uważał, że eskapizm nie jest niczym złym, a wręcz stanowi obowiązek, tak jak obowiązkiem żołnierza jest ucieczka z niewoli.

Powiedzmy sobie szczerze, jedyne osoby, które eskapizm krzywdzi, to te, które chciałyby zamiast iluzyjnych uniwersów znaleźć się jako jedyny obiekt uwielbienia w centrum świata eskapisty. A ich nie żałujemy.

Ale oczywiście w próżni się nie żyje, coś też trzeba zrobić, a ja akurat prosto z zaczytania zrobiłam te oto trzy obrazeczki – ewidentnie krajobrazy Chmurokukułczyna czy innej tam Nibylandii.